niedziela, 17 lutego 2013

Ekshibicjonizm rekonstrukcyjny ?


Adekwatnie do dzisiejszego tematu...
 Grandes Chroniques de France
1380-1400r.
Tytuł dość przewrotny, ale zjawisko na tyle powszechne, że aż warte (nie)uznania i szerszego komentarza. Już kiedyś o tym wspominano w "Poradniku doboru stroju...", dziś to ja przyjrzę się temu dziwnemu zjawisku.
Najpierw krótkie pytanie, gdyż może tylko ja jestem taki dziwny i nie wyobrażam sobie biegania publicznie, ku uciesze przechodniów w bieliźnie. Czy w dzisiejszych czasach, np. w trakcie obiadu w swojej nieprzebytej wyobraźni mieliście kiedyś ochotę na publiczne obnażanie swojego jestestwa do "gaci i koszuli" ? Ja nie. I nie mam też ochoty ( jakkolwiek piękny jest czasami niewieści widok) oglądać "odtwórców" przechadzających się wesoło (albo i nie),  z kuflem (albo i bez) po dziedzińcu zamku czy też przez obozowisko podczas " 58. Turnieju o Kufel Ziszka z Zamku Konice" ( zbieżność osób i nazwisk jest całkowicie przypadkowa) w gaciach i koszulinie czy też gieźle.
Wracając zaś do sedna sprawy to na prawdę nie mam pojęcia i nie rozumiem dlaczego paradowanie swoimi śnieżnymi gaciami przed publiką w niedzielny poranek jest dopuszczalne i co gorsza, mam wrażenie, że całkiem akceptowane. Pokażcie mi jakieś malowidło pochodzące z czasów Średniowiecza, na którym rycerze biegają sobie po polu bitwy w  braies'ach a damy przechadzają się w gieźle. Na części imprez widok mężczyzny w bieliźnie ( z kuflem rzecz jasna...) wcale nie jest szokujący i zdarza się nader często. Proszę przeglądnąć sobie galerię zdjęć z dowolnego turnieju "rycerskiego" ( w tym ukochanego Grunwstocku). Mam wrażenie, że gacie niesłusznie są traktowane jako element zasadniczego stroju, nie zaś jako bielizna. Proponuję więc proste rozwiązanie- nie zakładać pod spód współczesnej gatek. Zobaczymy ile osób będzie miało ochotę na takie parady :P
Przyczyną takiego zachowania jest oczywiście upał i skwer polskiego lata. A jako, że większość imprez odbywa się właśnie o tej porze roku, to pojawia się ten sam problem i ludzie ściągają z siebie co tylko się da. Oczywiście taka postawa jest co najmniej śmieszna -  każdy, kto choć trochę przegląda ikonografię wie, że jedyne przedstawienia ludzi w gaciach, którzy nie wiszą akurat na szubienicy, nie są krzyżowani albo paleni na stosie to w większości chłopi ciężko pracujący w polu.
Dla tych co jeszcze nie wiedzą - w wełny należy ubierać się przed przegrzaniem na słońcu czyli najlepiej w namiocie. Zarówno tunika jak i dublet ubrany od razu, dość dobrze izolują od ciepła słonecznego. Mało kto pewnie zwraca uwagę na fakt drugi - naturalne wełny. Całkowicie inaczej zachowuje się syntetyk ( wróć.... "wełenka" z allegro od sprzedawcy niewiadomego pochodzenia ) niż dobre, gatunkowe sukno czy inna tkanina wełniana.
Wniosek : jeżeli nie jesteś Żydem, który właśnie jest niesłusznie palony na stosie za zatrucie wody pitnej prawowitym chrześcijanom lub chłopem pracującym  w polu to paradowanie w gaciach i koszulinie czy gieźle jest co najmniej niestosowne. No po prostu nie wypada.

1 komentarz:

  1. Zgadzam się z Tobą, powinno się coś z tym faktem zrobić. Sama nigdy nie paraduję w gieźle po obozie, gdzie publika może mnie zobaczyć.

    OdpowiedzUsuń